Tak jak kiedyś pisałem, zabudowa moje Setki sprowadzi się do dwóch koi (hundkoi) i szafki od burty do burty przed grodzią masztową. Wydumałem by zamiast szafek, drzwiczek i innych pierdół, zrobić szuflady między kojami. Szuflady ze skrzynek. Chodziłem szukałem jakiś sensownych, pod wymiar. I, i znalazłem. Skrzynki na produkty mleczne. 300 na 400 różne wysokości. W pamięci mam jak, rano pan z paki Stara, hakiem ciągnie i zwala cały słupek takich skrzynek pełnych mleka w foliowych torebkach. Mocne. Znalazłem, szare, elegancke. Mogą być wiadrem, miską. Jeździć będą po cienkich listewkach dziób-rufa. By nie poleciały na orbitę przytrzymam je gumową linką. Koje zrobiłem ze sklejki 6mm. 210 długie 70 szerokie, wygodne aż miło. Przed modułem kuchenno-nawigacyjnym zrobię możliwość podniesienia kawałka podłogi do poziomu koi. W ten sposób mogę odpoczywać w poprzek a nie tylko wzdłuż. A podłoga ponoć najwygodniejsza. Kiedyś jak pływałem na Polonii na dziobie były takie fajne trumienki (znaczy koje), z bardzo wysokimi sztorm dechami. Wystarczyło się lekko zaprzeć i odpłynąć po wachcie.
środa, 16 kwietnia 2014
Morze na horyzoncie
Tak jak kiedyś pisałem, zabudowa moje Setki sprowadzi się do dwóch koi (hundkoi) i szafki od burty do burty przed grodzią masztową. Wydumałem by zamiast szafek, drzwiczek i innych pierdół, zrobić szuflady między kojami. Szuflady ze skrzynek. Chodziłem szukałem jakiś sensownych, pod wymiar. I, i znalazłem. Skrzynki na produkty mleczne. 300 na 400 różne wysokości. W pamięci mam jak, rano pan z paki Stara, hakiem ciągnie i zwala cały słupek takich skrzynek pełnych mleka w foliowych torebkach. Mocne. Znalazłem, szare, elegancke. Mogą być wiadrem, miską. Jeździć będą po cienkich listewkach dziób-rufa. By nie poleciały na orbitę przytrzymam je gumową linką. Koje zrobiłem ze sklejki 6mm. 210 długie 70 szerokie, wygodne aż miło. Przed modułem kuchenno-nawigacyjnym zrobię możliwość podniesienia kawałka podłogi do poziomu koi. W ten sposób mogę odpoczywać w poprzek a nie tylko wzdłuż. A podłoga ponoć najwygodniejsza. Kiedyś jak pływałem na Polonii na dziobie były takie fajne trumienki (znaczy koje), z bardzo wysokimi sztorm dechami. Wystarczyło się lekko zaprzeć i odpłynąć po wachcie.
poniedziałek, 17 marca 2014
"filetowanie"
Jak mówi tytuł posta:-) bawiłem się epoksydowym kitem. Wypełniłem fugą wszystkie łączenia wzdłużników, wręg i poszycia. Jednorazowo mieszałem około 400 gram żywicy + utwardzacz, do tego a ze dwie garście włókien bawełny, dwie aerosilu i do pełnego smaku cierpliwie zbieranego pyłku ze szlifowania. Taki gesty majonez ( nie może płynąć) pakujemy do torebki foliowej ( nie reklamówki, dobra jest mocna śniadaniowka), oczywiście nie ładuje wszystkiego. Jeden rożek ucinam ca 5 mm. Jednym ruchem bawiąc się w cukiernika wyciskam wzdłuż spoiny. Szybko i czysto. Taki epoksydowy wałek równam łyżeczką do herbaty (jednorazowy plastik) - wzdłużniki pośrednie, wzdłużniki główne i grodzie łyżką do zupy. Idealne łuki. Nadmiar poza ścieżką usuwam szpachelką. Czysto i szybko. Przy okazji dopasowałem i wkleiłem denniki. W grodzi podmasztowej wyciąłem otwory do "bagażnika" dziobowego. Na tą chwilę to tyle. A, w zeszłym tygodniu spotkaliśmy się grupą setkowo polonezową. Zacne towarzystwo.
środa, 12 marca 2014
180 stopni
czwartek, 6 marca 2014
Kadłub poskładany
Dzisiaj udało mi się do końca wyszlifować kadłub. Krawędzie poszycia zaokrągliłem gąsiennicą i mimośrodowka papierem 60. Nie robię super gładko, żywica będzie lepiej trzymać.
Poszycie przykręcone jest już wkrętami z kwasòwki (4x25) co dziesięć centymetrów. Łby wkrętów wpuszczone w sklejkę. Przy laminowaniu zaszpachluję je na równo zageszczoną żywicą. Dziobnica, znaczy nakładka zrobiona jest dwóch wartsw sklejki 10.